środa, 26 maja 2010
księżniczka na ziarnku grochu

w dwudziestym pierwszym wieku
księżniczki nie uwiera już ziarnko grochu.
w dwudziestym pierwszym wieku
księżniczkę uwiera kościste kolano księcia.

o czwartej rano, ledwo żywa,
zastanawia się czy jednak go nie obudzić,
z sugestią usunięcia owego balastu
z jej części łóżka.

z obawy, żeby nie było to
ciosem w wolność osobistą księcia
przenosi się na kanapę i czeka świtu,
wertując katalog ikei,
w poszukiwaniu szerszego łóżka.

wtorek, 25 maja 2010
życie mnie robi w banie.

w banie się. życia.

banie mi życie ratuje.
że się nie utopię.
w wodzie, w wódzie, w obłudzie.

banie im życie ratuje.
tym, którzy mogli by być skazani
za mnie. za wypadek, kolizję, stłuczkę.
tym, którzy mogli by być skazani
na mnie. na życie przedwieczne.

środa, 12 maja 2010
ctrl s

projekt zmontowano.

źródła zweryfikowano.

trwa zapisywanie.

poświęcenie
przestrzeni dyskowej dla tego pliku
to poważna decyzja.
w związku z tym zaleca się
zamknięcie wszystkich otwartych okien,
żeby nie rozpraszały uwagi.

w innym przypadku
może wystąpi błąd fatalny.

niedziela, 04 kwietnia 2010
fundusz poemerytalny

skąd mam wiedzieć,
że robisz to bo chcesz?

a nie dlatego,
że ci się to opłaci.

umowa z twoim funduszem poemerytalnym
mówi wyraźnie, że w ten sposób
zasłużysz na prowizję,
którą, po wszystkim
bez komplikacji wymienisz
na najlepszą miejscówkę
w pensjonacie WIECZNOŚĆ.

sobota, 20 marca 2010
znowu nie wierzę w nic.

dopóki mi się to nie przyśni.

a sny mam ostatnio banalne.
przewidywalne, o prawidłowej konstrukcji.
mają wstęp, rozwinięcie i zakończenie.
godzina 6:30, napisy końcowe i pospane.
bo sequele mnie nie interesują.

tylko potem jakaś niewyspana chodzę.
i nie chce mi się
wierzyć w to,
co poza snem się dzieje.

środa, 17 marca 2010
w przyrodzie.

nic nie ginie w przyrodzie.
tylko się chowa za winklem.
ale emocjonalny gps jest bezlitosny.

panuje równowaga w przyrodzie.
bilans cieplny jest stały.
a tylko udział dawców zmienny.


wiecznie niezrozumiałe w przyrodzie
jest to, że można ją zrozumieć.

/albert einstein/

sobota, 06 marca 2010
jest napisane.

a ty przeczytasz to jak chcesz.
nie, nie jak chcesz.
jak musisz.
bo to, na jaką sylabę dasz akcent wcale nie zależy od ciebie.
tylko od tego, czy wychowałeś się w śląskich familokach i czy nad kaszubskimi jeziorami.

chyba, że po dłuższym przebywaniu z kolegą z bukowiny zaczniesz zaciągać po góralsku.

jest napisane - ciągle to samo.
jest przeczytane - za każdym razem inaczej.

i komu teraz oceniać, czy rację ma ten kto akcentuje inicjalnie?
czy też praprzyzczyną wszelkiego zła i grzechu są zaśpiewy oksytoniczne?

ps:
a wszystko przez to:

ps2:
i przez to też.

sobota, 27 lutego 2010
wiosna bezlitosna

bezlitosny jest topniejący śnieg,
obnażający kompozycję z psich kup, butelek po wodzie brzozowej
i wszystkiego, co pod nim schowano parę miesięcy temu
z nadzieją, że nie wróci już po zimie.

bezlitosna jest faza rem,
nie pytając czy masz ochotę o tym myśleć,
wykorzystuje sezonową modę na senność
i więcej złych snów aplikuje.

bezlitosne są ptaszyska,
wałkujące od lat tą samą ścieżkę dźwiękową,
niezależnie od zmieniających się bohaterów.

bezlitośnie gryzą w kark wszystkie poprzednie przedwiośnia.

niedziela, 21 lutego 2010
droga Pani Pteria

czy jest Pani w ogóle świadoma tego,
że Pani czaszkę wyściela masa perłowa?

i tego, jak każde ciało musi się namęczyć,
żeby przestało być dla Pani obcym?

wie Pani przecież, że w końcu na chwilkę się otworzy,
tylko po to, żeby z impetem zatrzasnąć wieko.

szkoda, że kiedy perła już wytworzona
- nie ma jej już komu pokazać.

bo nikt nie poczekał.
bo wszyscy sobie poszli.

sobota, 20 lutego 2010
magister sztuki. życia.

nie widzi ograniczeń
tylko wytyczne do projektowania.

nie pije alkoholu
tylko dezynfekuje rany.

potem
mnoży minusy tak długo
aż nie wyjdzie z nich plus.

a na końcu
nalicza odpowiedni podatek od błędów
i na jego zasadzie rozlicza się z przeszłością.


ps: kam mówi, że wiosna już za chwil kilka..

statystyka