piątek, 29 maja 2009
jeśli.

jeśli możliwym jest cofnięcie się do punktu zero, nie oddając w depozyt całego nadbagażu doświadczeń, po drodze nagromadzonych - to ja chyba właśnie to zrobiłam.
i chyba mi z tym dobrze.

i jeśli ktoś czuje się gdzieś jak ryba w wodzie, to ja się czuję tu - jak ryba w galarecie.
jak mucha w smole.
jak śliwka w kłopocie.

i żeby nie wypaść z konwencji:

niedziela, 24 maja 2009
myślę sobie,

że niespecjalnie lubię oglądać filmy o mnie.

nawet jeśli jestem szczupłą blondynką.

tymczasem doprowadzam moją prawą rękę do granic wytrzymałości.
a jak dotrwam pierwszego czerwca w jednym kawałku, to ową rękę ubezpiecze na milion dolarów, jak j. lo. pupę.

hakuna agata.

sobota, 23 maja 2009
ja już po.
 
a Ty?
czwartek, 14 maja 2009
mgrzę.

i jeszcze przez miesiąc mgrzyć będę.
aż zemgrzę do reszty, kupię urządzenie wielofunkcyjne i własny zestaw przypraw, a potem ruszę na podbój nowych lądów.
a przynajmniej nowych parkietów.
ścian i sufitów:)

a tymczasem uśmiecha mnie to:

chociaż wolę to.

poniedziałek, 11 maja 2009
ewaporacja szczęścia.

to wpis miał być, jedynie fejsbukową dysputą zainspirowany - jednakże, po zastanowieniu, doszłam do wniosku, że owa dysputa jest na tyle ładna, że żadnych para-poetyckich liftingów jej nie trzeba.

wszelkie postaci tu występujące są fikcyjne - wszelka zbieżność przypadkowa;)

czwartek, 07 maja 2009
tak - ag!

bo już we wrześniu - to!.

a poza tym, rozmowa z p. pozwoliła mi zdiagnozować stan rzeczy na chwilę obecną.

że, nie szukam już szczęścia.
w pięknym psie, ani na facebooku.
bo mam je na wyciągnięcie telefonu.
z kieszeni.

i coby kompozycję owego wpisu - kompozycją zamkniętą poczynić:

statystyka