sobota, 25 kwietnia 2009
bezsennik.

całe życie powtarzał mi się jeden sen - o tym jak gubię buty.
całe życie, z nienacka, zostawałam na bosaka w środku miasta.

dzisiaj śnił mi się sklep z butami.

 

rok temu zahaczyłam piętą o dno, straciłam połączenie z serwerem, zrestartowałam.
rok temu odbiłam się od dna (mimo, że od tego czasu system wygenerował kilka błędów, które ciągle odbijają mi się czkawką).
rok temu było źle.

 

a dziś tatarak - tak.

ps: jednak pewne stałości we wszechświecie.

środa, 22 kwietnia 2009
są cztery modele związków.

długie i poważne.
krótkie i poważne.
krótkie i niepoważne.
długie i niepoważne.

są różne ich wersje instalacyjne.
rybno-ziemniaczane, żołądkowo-gorzkie, słowno-muzyczne i zero-jedynkowe.

po odinstalowaniu - wszystkie je mozna zarchiwizować na fb.

a potem?
niepokojące poczucie bezpieczeństwa.
irracjonalne poczucie rzeczywistości.

i to na wiosnę zawsze łapie za ucho:

 
niedziela, 19 kwietnia 2009
*****

gwiazdek pięć.

jakby ktoś poszatkował moje życie na kawałeczki, wymieszał, a potem rozrzucił po słonecznych ulicach barcelony, to by wyszło to:

no może z wyłączeniem wątku biseksualnego;)

i jeszcze myślę sobie, że tak, jak każdy ma w sobie swojego wewnętrznego kubusia puchatka, kłapouchego i sowę (tylko w różnych proporcjach), ja mam pełen asortyment moich wewnętrznych christin, vicky'ch i juan'ów antonich.

środa, 15 kwietnia 2009
wiosną nad głową mam niebo z mario bros.

ale to już było.

 
"Cory Arcangel (...) przetworzył popularną w latach 80. zabawkę, grę Nintendo Super Mario. Usunął z
niej chip odpowiedzialny za treść fabularną gry, pozostawiając tylko kod tła. W efekcie
jedyny obraz widoczny na ekranie gry, to wolno przesuwające się chmury w ośmiobitowej
grafice. Projekt Super Mario Clouds (2003) wynika z podejścia redukcjonistycznego, w
którym istniejące treści zyskują nowe znaczenie poprzez gest wymazania.
"
Ewa Wójtowicz, "Net art", Wydawnictwo RABID, Kraków 2008
 
a tak jest tu dzisiaj:
 
 
teraz znajdź róznicę.
 
sobota, 11 kwietnia 2009
nie wierzę w świętego mikołaja.

i w ruch jednostajny prostoliniowy.
i w to, że istnieje jakikolwiek klucz do interpretacji literackich dzieł relacji.
międzyludzkich.

natomiast potrafię wybaczać.
ale co z tego, że wybaczę bohaterowi A, skoro nie zaufam już bohaterowi B, C i Ż.

jeśli występowałabym w reklamie orange - powiedziałabym:
jestem moją babcią i jej spiskową teorią dziejów.
jestem tymi wszystkimi kotami, które siedzą na drzewie.

chwilowo jestem również piosenką.

ps:
ja po prostu nie chciałam już kontuować gastrycznego wątku pod poprzednim wpisem.

prawdziwych przyjaciół poznaje się w diecie.

a moje dwie najlepsze przyjaciółki nazywają się renia i ksenia.

towarzyszą mi one niestrudzenie w kulinarnym wiosny witaniu, jakie uskuteczniam od paru dni.
szpinakiem północnym, melisą okraszonym, na łobzowskiej.
sałatką grecką nad wisłą.
oliwkowym danio, pysiem popitym, pod salwatorem.
i lodami pistacjowymi w krzeszowicach, co mogłyby dostać pierwsza nagrodę nawet na festiwalu pierogów.

to tytułem wstępu przedświątecznego.

tytułem rozwinięcia - życzę Wam naj - jaj !

i, żeby koty z tych drzew już pozłaziły.
ptaszynę jakąś upolowały..

statystyka