sobota, 20 marca 2010
znowu nie wierzę w nic.

dopóki mi się to nie przyśni.

a sny mam ostatnio banalne.
przewidywalne, o prawidłowej konstrukcji.
mają wstęp, rozwinięcie i zakończenie.
godzina 6:30, napisy końcowe i pospane.
bo sequele mnie nie interesują.

tylko potem jakaś niewyspana chodzę.
i nie chce mi się
wierzyć w to,
co poza snem się dzieje.

środa, 17 marca 2010
w przyrodzie.

nic nie ginie w przyrodzie.
tylko się chowa za winklem.
ale emocjonalny gps jest bezlitosny.

panuje równowaga w przyrodzie.
bilans cieplny jest stały.
a tylko udział dawców zmienny.


wiecznie niezrozumiałe w przyrodzie
jest to, że można ją zrozumieć.

/albert einstein/

sobota, 06 marca 2010
jest napisane.

a ty przeczytasz to jak chcesz.
nie, nie jak chcesz.
jak musisz.
bo to, na jaką sylabę dasz akcent wcale nie zależy od ciebie.
tylko od tego, czy wychowałeś się w śląskich familokach i czy nad kaszubskimi jeziorami.

chyba, że po dłuższym przebywaniu z kolegą z bukowiny zaczniesz zaciągać po góralsku.

jest napisane - ciągle to samo.
jest przeczytane - za każdym razem inaczej.

i komu teraz oceniać, czy rację ma ten kto akcentuje inicjalnie?
czy też praprzyzczyną wszelkiego zła i grzechu są zaśpiewy oksytoniczne?

ps:
a wszystko przez to:

ps2:
i przez to też.

statystyka