poniedziałek, 28 grudnia 2009
znowu ratuję świat.

tylko kto uratuje mnie od świata?

z pierwszym stycznia 2008 postanowiłam nie mieć uczuć.
kilku takim nie wyszło to na dobre.

z pierwszym stycznia 2009 postanowiłam uczucia mieć.
tym razem nie wyszło to na dobre mnie.

nie mam pomysłu na 2010.
chyba tylko to mi zostało:

grzegorz turnau - miejscowa idiotka z tutejszym kretynem

piątek, 25 grudnia 2009
kiedy ostatni raz tu spałam - miałam długie włosy.

miałam też wiele innych rzeczy.
które nie wróciły już z polski dalekiej.
miałam kilka swoich planów.
które potem zostały bezczelnie wyparte przez plany cudze.

kiedy ostatni raz tu spałam - myślałam, że to było wszystko moje.
że wystarczy zabrać pod pachę i ułożyć od początku.
moim okazała się niespełna połowa.
ilość to niedostateczna do wykonania planu.
tym bardziej, że wszystko jakoś po drodze pogubiłam.

i na chwilę obecną moim jest tylko ten wpis, beznadziejnie grafomanski.
ale skoro zwierzęta dziś mowią ludzkim głosem, to może ludziom wolno pobełkotać głosem zwierzęcym?

niedziela, 20 grudnia 2009
urodziny u rodziny.

czyli pierwsza ćwiartka na ćwierćwiecze.

czwartek, 17 grudnia 2009
tydzień to zły

gdy przeszłość gryzie w kark zębem czasu.

gdy to, co niedopowiedziane, dopowiada nieodpowiedni ktoś.

gdy bierność wyczerpuje do cna.

gdy bohater schodzi z pomnika.

a jedyna licencja zawodowa, jaką posiadam, to licencja poetica.

ale będzie jeszcze dobrze, prawda?

sobota, 12 grudnia 2009
dlaczego

kiedy chce się uzdrowić serce to kosztem wątroby?

a najbardziej i tak cierpi głowa?

środa, 09 grudnia 2009
nie jest.

a jak jest - to tylko uchem i okiem.
na hitynowym pancerzyku osadzonymi.
pojedynczo. bez pary. w mono i 2d.

a jak jest - to tyle miejsca zajmuje w życiu innych, ile od niej smsy.

a jak jest - to czymś ludwikowi podobnym.


przyczepić i zgubić.

niedziela, 06 grudnia 2009
sztuka zastosowana.

czyli to, co libera w 1995 - to świat w 2009.

ale ciotka, mimo, że mniej wysportowana, jak dla mnie, wygrywa we wszystkich konkurencjach.

a poza tym?
dom zły, wino lepsze.
sączone w siódmym rzędzie kina praga.

najlepsze kabanosy serwuje komuna tarcho od zmierzchu do świtu.
raczej nie odwrotnie.

a po ciężkiej nocy mój portfel nie ma siły stawiać oporu zjednoczonym siłom magazynu praga i dady.

i tak zawsze łabędzi śpiew dobędzie się z pingwiniego gardła.

nie chcę wracać.



a czy Ty, kochasz tak swoje miasto?

wtorek, 01 grudnia 2009
składam podanie o urlop.

od samej siebie.
może być bezpłatny.

zastanawiam się nad wymówieniem.
tego co niewypowiedziane.

rozważam również możliwość wcześniejszej emerytury.

życie to zawód.
podwyższonego ryzyka.
nie mówiąc już o permanentnym zagrożeniu wystąpienia choroby zawodowej.

statystyka