środa, 25 lutego 2009
żeby ten blog nie okrył się kurzem, nie wystarczy nacisnąć ikony "odśwież".

więc powracam, po ponadmiesięcznym, półpełnym detoksie, by zakomunikować, że:

jest pare rzeczy w polsce centralnej.

jest warszawa wschodnia.
od zupy wietnamskiej na stadionie - po sushi nad wisłą.
wszystko popite zieloną herbatą w pingwinie.
i okraszone filozofią wielkiego wschodniego filozofa, o wdzięcznym imieniu Ciesz-Się-Tym-Co-Masz.

i jest sen w wielkim mieście.
sen jest zielony.
a rano znów jest rzeczywistość blada - jakaś taka, jak w zwykłym proszku.
jak z proszku.
jak instant.

i jest jeszcze jedna rzecz, tam w stolicy.
mój, rytualnie zgubiony telefon.
niemniej fakt owej straty odegrał dydaktyczną rolę - wcale nie w związku z odpowiedzialnością za sprzęt elektroniczny.
a raczej jej brakiem.
natomiast w kwestii zarządzania swoimi kontaktami - gospodarowania nimi między pamięcią sim, a pamięcią telefonu.

dochodzę do siebie.
mimo, że wcale źle mi nie było, tam gdzie byłam.

10-Plyny _ warszawa wschodnia

 

ANEKS
2009/02/27 00:40:56


achtung!
do powyższego hipertekstualnego dzieła doszły nowe linki!
(pod sushi i warszawa wschodnia).
dbrnc.

statystyka