środa, 16 maja 2012
motyle w żołądku / I
niebo od ziemi oddzielają
chmury
z białego sera.
dlatego dziś rano znowu
miałam niebo w gębie.
piątek, 16 marca 2012
wiosna przychodzi w złotych trampkach
osiem lat temu
sprzątając mieszkanie babci
znalazłam
złote trampki.
wtedy ona
już szeptała z góry:
kupiłam je dla ciebie,
ale nie zdążyłam ci dać.
wiele w niech przeszłam.
kilka miłości,
parę załamań emocjonalnych
i końców świata.
zanim trampki
rozsypały się na złoty pył
zszywałam je dwa razy
i sklejałam pięć.
teraz już babcia
przechadza się
w nich
gdzieś na górze.
a to co świeci
to żadne słońce,
tylko blask
od złotych trampek.
ps:
w tym roku mam nowe
z tesco
za piętnaście złotych.
wtorek, 06 marca 2012
lemoniada lawendowa
zachwyt
za serce mnie chwycił
lemoniadą lawendową,
panią w tramwaju
z różowym wózkiem na zakupy
i przedwiosenną rzeżuchą.
niechybnie umrę
ze szczęścia
zanim ukąsi mnie
jakiś rak.
a tamci,
z nieuleczalnym
wirusem myśli,
będą musieli żyć długo
i nieszczęśliwe.
czwartek, 10 listopada 2011
rozliczenie przeszłości: aneks do całości
było też kilka
występów gościnnych
z pretensjami do ról
pierwszoplanowych.
wieczorna kawa i poranna wódka
wychodziły całkiem nieźle,
ale ci epizodyści nie udźwignęli by
roli w pełnym metrażu.
zatem jedyne
co mogłam im zaproponować,
to angaż w filmie
urwanym.
niedziela, 16 października 2011
chwytaj dzień
i nie puszczaj
dopóki nie będziesz pewien,
że każde jutro jest lepsze
od wszystkich wczoraj.
poniedziałek, 10 października 2011
rozliczenie przeszłości: formularz 08/09
to było między jesienią a zimą
w mieście stu pomników.
pewien bohater
specjalnie dla mnie
zszedł z cokołu,
co w stopniu znacznym
obniżyło jego niewątpliwą
atrakcyjność
jako bohatera.
lecz w stopniu znacznym
podwyższyło jego wątpliwą
posągowość
jako człowieka.
podobno każdy ma swojego
anioła.
ale tylko ja mam michała
anioła.
czwartek, 29 września 2011
rozliczenie przeszłości: formularz 07/09
słyszałam o nim wcześniej,
kiedy siedział na przeciwległym biegunie.
tym odpychającym.
parę lat później przyszło przyciąganie
a mój ruch jednostajny prostoliniowy
na kilka miesięcy wpisał się w jego sinusoidę.
było nam po drodze
przez ten odcinek w układzie równań.
on równał do mnie, a ja do niego.
aż mu odbiła
się sinusoida.
spotkałam go później.
znowu zahaczał swoim szlaczkiem
o mój ruch
na szczęście już wtedy
jednostajnie przyspieszony.